10 Grudnia – Stop przemocy mężczyzn!

NIE! przyzwoleniu na męską normę przemocy

Wywiad z Tomasem Wetterbergiem w Wysokich Obcasach

Posted by 10grudnia w dniu Kwiecień 2, 2013

Tomas Wetterberg: Szwed nie przepuściłby kobiety do szalupy ratunkowej

Weźmy sytuację ekstremalną: tonie okręt. Kobiety mają pierwszeństwo w szalupach ratunkowych. Czy to nie jest niesprawiedliwe? Kobiety mają prawo przeżyć, a mężczyźni muszą umrzeć? Tak jakby byli mniej potrzebni. Z Tomasem Wetterbergiem rozmawia Katarzyna Surmiak-Domańska.

”Mężczyźni dla równości płciowej”. Nazwa waszej organizacji zakłada, że któraś z płci jest nierówna, która?

– Kobiety, oczywiście.

Mężczyźni coraz częściej skarżą się, że to oni są dyskryminowani.

– Jest w tym trochę racji, jednak nadal przede wszystkim dyskryminowane są kobiety. Nasza organizacja powstała na fali reakcji wobec przemocy, jakiej mężczyźni dopuszczali się wobec kobiet i dzieci podczas walk w byłej Jugosławii, i na fali relacji o męskiej seksturystyce w Tajlandii. Wcześniej o męskiej agresji wobec kobiet mówiły tylko kobiety. A przecież to mężczyźni powinni się tym zająć. 20 proc. członków naszej organizacji to jednak kobiety, które działają także w formacjach kobiecych. To ważne, żeby o problemach kobiet nie gadać tylko w męskim gronie. A te problemy ciągle istnieją. W Szwecji kobiety zarabiają średnio 80 proc. tego, co mężczyźni na tych samych stanowiskach. No i przemoc mężczyzn wobec kobiet stale rośnie.

W Szwecji? Trudno uwierzyć.

– Przemoc to nie tylko bicie. Jest przemoc psychiczna, dominacja, kontrola. Przemoc wobec kobiet nasila się we wszystkich klasach społecznych – na wsiach i w Sztokholmie.

Na pewno kobiety częściej zgłaszają dziś takie przypadki na policję.

– Nie tylko o to chodzi. W moim odczuciu im bardziej kobiety się emancypują, tym bardziej mężczyźni czują się zagrożeni. Organizacje takie jak nasza próbują zredefiniować pojęcie męskości. Wielu facetów broni się przed tym rękami i nogami. Uczepili się dawnej definicji, która precyzowała, jacy mają być i co mają robić. Do niej się przyzwyczaili i z nią jest im dobrze. Boją się, że z nową definicją sobie nie poradzą. Bronią patriarchalnego modelu społecznego, czasem podświadomie, bo to ich obrona własna.

A jaki powinien być nowy mężczyzna?

– A kobieta? Kim pani powinna być?

Ja mam strasznie dużo zadań. Muszę być dobrą mamą, ale też obywatelką. Dbać o dom, o relacje z partnerem, ale dochodzi mi jeszcze kształcenie się, praca zawodowa, zarabianie pieniędzy, pamiętanie, że opieka nad dzieckiem to nie tylko ubieranie i karmienie, ale także pokazywanie świata, dawanie wzorca. No i jeszcze powinnam ładnie wyglądać do późnej starości i uprawiać sport.

– Nowy mężczyzna ma te same zadania. Dzisiejszy model społeczny przekreśla dawny podział ról. Weźmy na przykład zawody pielęgnacyjne w szpitalach, hospicjach, domach opieki. Mężczyźni wciąż nie widzą się w tym typie zajęć, bo to niby niemęskie. Tymczasem wraz z nieuniknionym starzeniem się społeczeństwa potrzebujemy coraz więcej pracowników na tych stanowiskach. Kobiety chętnie wchodzą w zawody męskie, na odwrót to już nie działa. Trzeba to anachroniczne podejście zmienić.

Podobnie jest w rodzinie. Nowoczesny mężczyzna nie może sądzić, że dbanie o rodzinę ogranicza się wyłącznie do przynoszenia do domu pieniędzy.

Dlaczego pan wstąpił do Men for Gender Equality?

– Jako student socjologii interesowałem się historią tworzenia się demokracji. Zauważyłem, że ilekroć w dziejach ludzkości walczyło się o demokrację, zawsze w praktyce chodziło o demokrację dla mężczyzn. W demokratycznej Szwecji lat 50. i 60. mój ojciec znęcał się nad moją mamą, wykorzystywał ją w różny sposób, także ekonomicznie, i nikogo to nie obchodziło. Do 1965 roku bicie żony, dzieci, a nawet gwałt w małżeństwie nie były w naszej ojczyźnie traktowane jako przestępstwo. Tymczasem moja mama robiła dużo więcej dla demokratycznego społeczeństwa niż ojciec, który tylko przynosił pieniądze. Mieszkaliśmy w niewielkim miasteczku Örebro nieopodal Sztokholmu. Ojciec był murarzem, mama – gospodynią domową. Czyli teoretycznie siedziała w domu i zajmowała się domem i dziećmi. Tylko że bynajmniej w tym domu nie siedziała. Ojciec nie był w stanie sam utrzymać sześcioosobowej rodziny, więc mama dorabiała. Rano roznosiła gazety, a potem szła sprzątać w fabryce. To nie były prace etatowe, nie zmieniały więc jej statusu, jednak w praktyce pracowała dwa razy ciężej niż ojciec, który miał status żywiciela rodziny, i to zapewniało mu prawo do nicnierobienia w domu oraz do bicia matki. Tak było w wielu znajomych rodzinach.

To dojmujące poczucie niesprawiedliwości sprawiło, że po latach, po ukończeniu socjologii, zapisałem się na studia genderowe na Uniwersytecie w Örebro. Zostałem feministą.

Feminista uważa, że nie ma różnicy między kobietą a mężczyzną?

– W sensie społecznym nie ma. Bo jeśli chodzi o miłość, seksualność, to są już sprawy indywidualne i my jako organizacja do tego się nie wtrącamy. Badania mówią, że gdy pary żyją po partnersku, lepiej się ze sobą czują i częściej uprawiają seks. W związkach patriarchalnych nie ma funu. Nie tylko dla kobiet, ale też dla mężczyzn. Bo czy fajnie jest żyć z kimś, kto jest nam totalnie podporządkowany?

Najzupełniej się z panem zgadzam. Z małym uzupełnieniem. Kobieta lubi czuć się przez mężczyznę chroniona.

– Każdy człowiek lubi być chroniony. Mężczyzna też.

Cały wywiad na www.wysokieobcasy.pl

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: