10 Grudnia – Stop przemocy mężczyzn!

NIE! przyzwoleniu na męską normę przemocy

  • Dowiedz się więcej!

  • Doświadczenia przemocy

  • Telefony zaufania

    TELEFON ZAUFANIA 10GRUDNIA: 698991142 od pon do pt między 16:00 a 18:00

  • TEL: 0 789 30 65 66 Pon – Pt 13.00-19.00

  • Kompleksowe wsparcie ofiarom i świadkom przemocy domowej

  • Kursy WenDo

    WenDo samoobrona

    Katowice 20-21.07

  • Wydawnictwa

    Paradoks macho

    Paradoks macho: Jackson Katz

  • Między Nami Zin

  • Archiwum

  • Tagi

  • Kalendarz

    Marzec 2012
    Pon W Śr C Pt S N
    « Lu   Kwi »
     1234
    567891011
    12131415161718
    19202122232425
    262728293031  

Gdy mąż bije i gwałci

Posted by 10grudnia w dniu Marzec 14, 2012

Kobiety nie idą na policję, nie zeznają, nie obarczają nikogo odpowiedzialnością. Próbują uporać się z tym same. Często obwiniają tylko siebie, a mężczyźni pozostają bezkarni. Niekiedy latami gwałcą swoje partnerki. One czują się bezradne. Bo jak oskarżyć partnera? Jak udowodnić, że mąż gwałci? Jak samej później poradzić sobie z dziećmi?

Na te pytania codzienne odpowiada Izabela Musiał, terapeutka z Centrum Praw Kobiet. Z bagażem kilkuletniego doświadczenia w pomocy ofiarom przemocy w rodzinie zapewnia, że można wyrwać się z piekła, jakie gotuje oprawca, ale trzeba się odważyć na pierwszy krok. O przemocy w rodzinie mówi się wiele. Organizowane są kampanie, nawołujące do reagowania i powstrzymania awantur, szarpanin oraz bijatyk w domach. Niestety wciąż zbyt często przymykamy oko na to, co dzieje się za ścianą. Nie chcemy słyszeć krzyku, nie chcemy widzieć siniaków, nie chcemy zrozumieć gwałconej kobiety.

Przypuszcza się, że w Polsce codziennie zostaje zgwałconych 200 kobiet! Jak to się ma do statystyk policji? W 2010 roku policja odnotowała 1759 tego typu przestępstw. Rok wcześniej było ich o 57 więcej, a w 2009 roku – 2041. Dlaczego szacunki różnych organizacji nijak mają się do policyjnych liczb? Bo większość kobiet dramat zgwałcenia przeżywa w samotności.

– Z badań wynika, że trzy na cztery osoby znają swojego oprawcę. To nie do końca jest tak, że ktoś nieznajomy, chory psychicznie, niewyżyty seksualnie zaciąga w krzaki, robi swoje i ucieka. Najczęściej jest to osoba znana, z bliskiego otoczenia. Przyjaciel, znajomy rodziny, rodziców, kolega. Do gwałtów natomiast dochodzi w miejscu, teoretycznie bezpiecznym. W domu, na prywatce, u rodziców, na wspólnych wakacjach – mówi w rozmowie z NaSygnale.pl Izabela Musiał, psycholożka z Centrum Praw Kobiet.

Fundacja prowadzi Specjalistyczny Ośrodek Wsparcia dla Ofiar Przemocy w Rodzinie. Ze względu na bezpieczeństwo przebywających w nim kobiet i dzieci jego adres jest utajony. Trafiają tam osoby, które nie mają się gdzie podziać.

– W naszej Fundacji rocznie przewija się ponad 1000 osób. Udzielamy porad i konsultacji, ale również kompleksowej opieki. Przychodzą kobiety, które ledwo zdążyły się spakować. Niemalże w klapkach i szlafrokach, z jedną walizką i z dziećmi pod pachą pukają, prosząc o pomoc – opowiada terapeutka.

„Nowa” po przejściach

Gdy w ośrodku pojawia się „nowa” atmosfera w robi się trochę nerwowa. Kobieta wchodzi smutna, zapłakana, przestraszona. Jej kroki są niepewne, sylwetka przygarbiona, a w oczach czai się strach. Wtedy podchodzą do niej te, które chwilę wcześniej przeżywały to samo. Pamiętają swój pierwszy dzień w ośrodku. Teraz współczują, pomagają się rozpakować. Kładą rękę na ramieniu i patrzą w oczy. Nie muszą nic mówić. Wiadomo, co przekazuje ich wzrok: rozumiem, wiem, jest ciężko, ale będzie lepiej.

Idą do pokoiku z łóżkiem i biurkiem. Mały, skromny, ciepły i przytulny. To tu będą zapominały i próbowały ułożyć wszystko od nowa. Początki nie są jednak łatwe.

– Najpierw odczuwają strach, tracą kontrolę nad sytuacją, czują wstyd, upokorzenie. Trzeba na nowo odbudować w nich poczucie bezpieczeństwa, odbarczyć z poczucia winy i podjąć działania, które pomogą jej odbudować własne życie – mówi Izabela Musiał.

Kobietom trudno jest się pogodzić z tym, że to one musiały spakować walizki i zostawić dom. W ośrodku mogą mieszkać trzy miesiące. W uzasadnionych wypadkach pobyt może być przedłużony o kolejne trzy. W tym czasie ofiary przemocy stają powoli na nogi, podpierając się kijami w postaci psychologa, prawnika, pracownika socjalnego. Rozwodzą się ze swoimi oprawcami, walczą o opiekę nad dziećmi. Wynajmują mieszkanie i zaczynają wszystko od nowa. Próbują znów podnieść się i o własnych siłach twardo stąpać po ziemi.

Ale nie jest to takie proste. Fundacja pomaga w bardzo trudnych przypadkach. Izabela Musiał wspomina historię młodej kobiety, która mimo wysiłków specjalistów z Centrum Praw Kobiet nie udało się pomóc. – 23-latka trafiła do nas po pobycie w specjalistycznym szpitalu. Była w kiepskiej kondycji psychicznej i ciężkiej depresji. Miała myśli samobójcze. Ciągle walczyła o życie. Rozpychała się o nie ze śmiercią – opowiada specjalistka.
23-lata uciekła z domu do Warszawy. Zabrała ze sobą trójkę małych dzieci. Najstarsze z nich ma pięć lat. Młoda kobieta była maltretowana przez swojego ojca. Nie lepiej traktowała ją matka, która wyrzuciła córkę z mieszkania. Dziewczyna z maluchami gnieździła się kątem na nie urządzonym strychu bez oświetlenia. Nie mogła liczyć również na ojca dzieci. Mężczyzna odsiaduje długoletni wyrok w więzieniu. – To jest młoda dziewczyna, a zwaliło jej się wszystko na głowę. Psychicznie była w ogromnym dole. Myśli samobójcze były tak realne, że sama pomoc psychologiczna mogłaby okazać się zbyt mało skuteczna. Dlatego szpital jest dla niej lepszym miejscem, przynajmniej na razie – opowiada terapeutka.

 

Masz wszystko, dopóki ze mną jesteś!

Według danych policji w 2010 roku ponad 134 tysiące osób padło ofiarą przemocy domowej. Z tego 82 102 to kobiety, a 26 802 – dzieci poniżej 13. roku życia. Nad swoimi bliskimi znęcało się aż 79 204 sprawców! Niektórzy z nich nie mieli litości. 33% zabójstw w Polsce, to kobiety zamordowane na tle przemocy domowej! Według Komisji Europejskiej w wyniku takiej agresji ginie 700-900 Europejek rocznie.

Niestety statystyki są równie przerażające w rubryce gwałtów. W Polsce dochodzi do ujawnienia zaledwie 8% przestępstw seksualnych. Ponad 90% sprawców pozostaje bezkarnych! Dlaczego? Przemoc nie dotyczy tylko patologicznych, biednych środowisk. Wiele z nich odbywa się w czterech ścianach. Z zewnątrz nie widać niczego złego.

– Najciężej jest w domach dobrze usytuowanych, gdzie mąż zajmuje wysokie, prestiżowe stanowisko zawodowe. To szanowani w towarzystwie ludzie. W towarzystwie, bo w domu zamieniają się tyranów. Swoje żony więżą niczym ptaki w pięknych klatkach. Kobiety są od wychowywania dzieci i uprawiania zawodu: „żona”. Nie muszą pracować, nie opłacają rachunków, nie mają swoich pieniędzy – opowiada Izabela Musiał.

Maltretowane żony kryją sińce pod makijażem, przyklejają sztuczny uśmiech do twarzy i udają przed znajomymi męża szczęśliwą, pławiącą się w luksusie kobietę. Wszystko rozmywa się, gdy wracają do domu. Nawet, jeśli są prześladowane, bite i gwałcone nie potrafią odejść od mężczyzny. Uzależnienie finansowe, groźby zemsty ze strony wpływowego kata, brak bezpiecznego schronienia – to wszystko trzyma ofiary oprawców w ich ramionach.

– Nawet jeśli panie decydują się odejść i porzucić wszystko, nie jest to takie proste. Mężczyźni grożą, zastraszają, zabierają dzieci. Jeden z mężów wezwał nawet karetkę i próbował wmówić lekarzom chorobę psychiczną żony. Oczywiście interwencja była bezskuteczna, lekarze zabrali panią do szpitala, ale nie mieli żadnych podstaw do leczenia – opowiada Izabela Musiał.

Często żony bogatych mężów zostają w domach. Znoszą upokorzenia i gwałty. Nie chcą rozbijać rodziny albo zwyczajnie godzą się zapłacić taką cenę w zamian za luksusy….

Przemoc zamyka się do szafy, tak by nie ujrzała światła dziennego, również w rodzinach służb mundurowych. Psychoterapeutka przyznaje, że tylko dwa razy byłam świadkiem skutecznej interwencji w rodzinie policjanta czy wojskowego. Nawet jeśli żona funkcjonariusza zdecyduje się zadzwonić po pomoc, to często przyjeżdżają koledzy męża. – Pytają tylko znajomego, czy nic się nie stało, czy sobie poradzi. A potem oznajmiają: „kolego, w takim razie nas tu nie było, uciekamy” – mówi Izabela Musiał.

Mimo że Fundacja ma już swoje sposoby, jak udowodnić im winę, to czasem wygląda to na zabawę w kotka i myszkę. Mundurowi często wiedzą, jak dalej znęcać się nad swoimi kobietami, ale nie dostarczać kolejnych dowodów przemocy. Poza biciem po głowie czy piętach – gdzie nie będzie znaczących śladów, ale za to ogromny ból – stosują przemoc psychiczną. A tę jest udowodnić przed sądem najtrudniej.

Pani Izabela przyznaje jednak, że Fundacja ma sukcesy w przełamywaniu stereotypowego zachowania. – Dostałyśmy rozpaczliwego maila od dziewczyny, która przyznała się do tego, że jest maltretowana przez swojego przełożonego, nota bene prezesa Sądu Rejonowego. Nasz specjalista wyznaczył termin pierwszego spotkania. Zanim do niego doszło, kobieta niestety została ponownie napadnięta przez prezesa. Wciągnął ją do samochodu, wywiózł do lasu, zgwałcił i porzucił. Dziewczyna w zimie musiała piechotą wracać kilka kilometrów – opowiada specjalistka z CPK.

Następnego dnia młoda kobieta pojawiła się w Fundacji. Sprawa została przekazana do prokuratury. Śledczy podejrzewają, że mężczyzna zgwałcił swoją podwładną aż trzy razy i regularnie molestował ją w pracy. Miał jej też grozić, żądając wysyłania zdjęć jej nagiego ciała na swój telefon komórkowy. Trwało to przez miesiąc.

– Aktualnie toczy się postępowanie dyscyplinarne przeciwko sędziemu. Sąd I instancji uchylił mu immunitet, który chroni go przed postawieniem zarzutów karnych. Postawienie w tym zakresie nie jest jeszcze prawomocne – sędzia złożył w tej sprawie zażalenie… – relacjonuje Izabela Musiał.

Niskie wyroki

Wiele gwałtów nie wychodzi jednak na jaw. Kobiety obawiają się, że nie będą potrafiły wygrać z wpływowym pracodawcą. Że nie udowodnią, iż gwałci je mąż, że zmusza je do stosunków z innymi, wkłada w nie niechciane przedmioty. Że od otoczenia usłyszą: „jesteś żoną, masz obowiązki”. A nawet, jeśli przejdą przez piekło w sądzie i udowodnią winę, to kara, jaka spotyka oprawców w Polsce, często jest niewspółmierna do krzywd, jakie zaznały.

Mimo że kodeks karny przewiduje do 12 lat więzienia, to sądy głównie orzekają karę kilku lat pozbawienia wolności. Ofiary żyją więc w strachu. Wiedzą, że oprawca wyjdzie. Nie będzie pukał do drzwi, otworzy je kluczem…

Magda Serafin, NaSygnale.pl

Za cpk.org.pl

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: