10 Grudnia – Stop przemocy mężczyzn!

NIE! przyzwoleniu na męską normę przemocy

  • Dowiedz się więcej!

  • Doświadczenia przemocy

  • Telefony zaufania

    TELEFON ZAUFANIA 10GRUDNIA: 698991142 od pon do pt między 16:00 a 18:00

  • TEL: 0 789 30 65 66 Pon – Pt 13.00-19.00

  • Kompleksowe wsparcie ofiarom i świadkom przemocy domowej

  • Kursy WenDo

    WenDo samoobrona

    Katowice 20-21.07

  • Wydawnictwa

    Paradoks macho

    Paradoks macho: Jackson Katz

  • Między Nami Zin

  • Archiwum

  • Tagi

  • Kalendarz

    Grudzień 2011
    Pon W Śr C Pt S N
    « List   Sty »
     1234
    567891011
    12131415161718
    19202122232425
    262728293031  

Tok.fm: „Niech Pani spróbuje wytrzymać”. Policjanci do ofiar przemocy

Posted by 10grudnia w dniu Grudzień 29, 2011

Zamiast od ręki pomóc nękanej przez męża kobiecie mówią: „Proszę jeszcze wytrzymać”. Albo gorzej: „Baby, jak dostaną po majtkach, to same odwołują zeznania”. To policjanci trafiający na interwencję do domu, w którym mąż fizycznie czy psychicznie znęca się nad rodziną. Takie sytuacje wcale nie są rzadkością. Dobrze wiedzą o tym same kobiety, ale też konsultanci pogotowia Niebieska Linia.

Agnieszka pracuje w służbie zdrowia, mieszka w małej wsi pod Lublinem, jej koszmar zaczął się wiele lat temu. – Mąż pił praktycznie codziennie. Bił mnie, rzucał o ścianę, wyrywał włosy, roztrzaskiwał dzieciom zabawki, jak jeszcze były małe (dziś młodszy ma 10 lat, starszy chodzi do gimnazjum). Zdarzało się, że wyrzucał mnie z domu na kilkunastostopniowy mróz, w nocy – opowiada Agnieszka. Od teściowej słyszała: „trzeba wytrzymać”. – Wiele lat nie wzywałam policji, bo nie chciałam, aby widziały to dzieci. Cierpiałam, tak jak pewnie cierpi wiele innych kobiet – mówi.

Gdy po raz pierwszy zawiadomiła policję, poprosiła, by męża nie karać, a jedynie, by go zdyscyplinować. Liczyła, że to wystarczy, że może się zmieni, przestraszy, złagodnieje. Nic z tego. Przy kolejnych wezwaniach policji, już nie robiła żadnych zastrzeżeń.

Agnieszka ma żal do policji

Po którejś awanturze w końcu uciekła z domu. Bała się o siebie i dzieci. Zamieszkała kątem u rodziny. Znów zgłosiła przemoc w miejscowej komendzie. – Policjant poradził, żebym czekała aż mąż zaatakuje mnie po raz kolejny i wtedy zadzwoniła, bo wtedy jest szansa, że go zamkną. Ale przecież nie będę czekać. W obawie o własne zdrowie i życie uciekłam – opowiada.

Agnieszka ma żal do policji. To mała miejscowość, wszyscy się znają, również policjanci znają jej męża.

Nie założono jej nawet tzw. Niebieskiej Karty. – Ciągle słyszałam „następnym razem” – mówi. – Zastanawiałam się, czy to taka męska solidarność. Że niby młody, to nie będziemy robić mu krzywdy, bo przecież nic poważnego się nie stało?

Mówi, że za każdym razem, gdy rozmawiała z policjantem, czuła się jak intruz. – Jakbym to ja była osobą, która znęca się nad rodziną, a nie jak ktoś, kto potrzebuje pomocy. Podczas żadnej interwencji nie miałam poczucia, że policjanci naprawdę stoją twardo za kobietą – mówi.

Sprawa pani Agnieszki była w prokuraturze, ale została umorzona. – Z policyjnych notatek wynika, że policjant przeprowadził rozmowę z pokrzywdzoną, pouczył ją o możliwości założenia Niebieskiej Karty. Jednak pokrzywdzona chciała jedynie, aby z mężem przeprowadzić rozmowę profilaktyczno-ostrzegawczą – mówi prokurator Beata Syk-Jankowska, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Jak dodaje, kobieta nie chciała, by męża ścigać.

– To nieprawda – odpowiada Agnieszka. – Tak było tylko raz, wiele miesięcy temu, przy pierwszej interwencji. Przecież nie bez powodu uciekłam z domu. Mam zbyt wiele problemów, żeby to zostawić bezkarnie – mówi. – Przeciwnie, miałam nadzieję, że może wreszcie będzie sprawiedliwość, jakieś światełko w tunelu. A teraz jest taka niesamowita niemoc – przyznaje z żalem. Złożyła na policji skargę na policjantów ze swojej miejscowości. I czeka, co będzie dalej.

Policjant: „To jeszcze nie przemoc”, Niebieska Linia: Piszcie skargi na policjantów

Niebieska Linia to ogólnopolskie pogotowie dla ofiar przemocy w rodzinie. Niebieska Linia to Ogólnopolskie Pogotowie dla Ofiar Przemocy w Rodzinie. Jest prowadzone przez Stowarzyszenie „Niebieska Linia” na zlecenie Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych.

Na nr 801 120 002 (płaci się tylko za pierwszy impuls połączenia z telefonów stacjonarnych)dzwonią głównie osoby, które nie wiedzą, gdzie szukać pomocy oraz te, które szukały wsparcia w instytucjach (policja, prokuratura czy opieka społeczna) i takiego wsparcia nie znalazły. Wiele telefonów dotyczy relacji z policją.

– Kobiety, nasze klientki dzwoniąc mówią o tym, że policjanci podczas interwencji zbagatelizowali problem, nie dali wiary słowom kobiety albo też wchodzili w polemikę, czy to w ogóle jest przemoc – mówi Paula Klemińska, konsultantka Niebieskiej Linii.

Przyznaje, że takie sytuacje mogą wywoływać „wtórne zranienie”. – Jeśli partner mnie źle traktuje, ja szukam pomocy i takiej pomocy nie znajduję, to zaczyna myśleć: „Czy w ogóle coś się może jeszcze zmienić?” – dodaje.

Konsultanci Niebieskiej Linii radzą ofiarom, by pisały skargi na policjantów. Ważne, by w trakcie interwencji zapisać nazwiska funkcjonariuszy, którzy zachowują się w sposób niewłaściwy. W części przypadków Niebieska Linia sama wysyła pisma, monity do komendantów policji w poszczególnych miastach. – Przekazujemy te informacje, które mamy. I prosimy o zaopiekowanie się sprawą i o poinformowanie nas, jakie są rezultaty, co udało się osiągnąć – dodaje Klemińska. Do końca listopada pogotowie dla ofiar przemocy wysłało prawie 350 takich pism (nie tylko do policji, ale też do niewłaściwie reagujących na problem pracowników socjalnych).

„Nie ma się co wtrącać. To rodzinne sprawy”

Wanda Paszkiewicz, szefowa Niebieskiej Linii przyznaje, że problemy z policją są na co dzień. – Mamy sporo telefonów: że policjanci bagatelizują problem, nie wypełniają Niebieskich Kart, choć to procedura, która policję obowiązuje – mówi Paszkiewicz. Podkreśla, że nie można krytykować całej policji. Bo duża część policjantów czy policjantek to ludzie z ogromną empatią, wyczuciem i sercem.

Ale wciąż zbyt wielu funkcjonariuszy nie wie, jak reagować w przypadku przemocy. – Dość powszechne jest przekonanie, że to sprawy rodzinne, że nie ma się co wtrącać, że się pogodzą, że to chwilowy kłopot, że kobiety przesadzają. Mało jest świadomości, że przemoc wymaga ochrony osób krzywdzonych – mówi szefowa Niebieskiej Linii. Jak dodaje, takie zachowanie świadczy o tym, że policjant nie ma zielonego pojęcia o zjawisku przemocy w rodzinie.

Małgosia z Wybrzeża, mama trojga dzieci

Pani Małgosia odezwała się do mnie na jednym z portali. „Prawo jest niewydolne, oprawcy czują się bezkarni. Terapia osoby w przemocy przebiega wiele lat, a żyć trzeba dziś”. Mieszkanka Wybrzeża opisała mi też swoje „kontakty” z policją. Miała sporo zastrzeżeń. „Nieprzyjmowanie lub brak należytej reakcji na zgłoszenia, umarzanie postępowań i często specyficzne podejście do ofiary, zniechęcanie do składania powiadomień, brak zakładania Niebieskiej Karty, brak informacji kto i gdzie może pomóc!”

Były już mąż mojej rozmówczyni jeździł do pracy zagranicę. Gdy wracał, zaczynał się horror. Uważał, że skoro przywozi pieniądze, ma być tak, jak on chce. Wszystko mu nie pasowało, bił, poniżał, ubliżał. Jej, ale także dzieciom, z których najmłodsze ma dopiero 5 lat. Po jednym z pobić kobieta trafiła do szpitala.

Pani Małgorzata podkreśla, że policjanci nie zaproponowali jej założenia Niebieskiej Karty. Sama się o nią upomniała. – I muszę przyznać, że jak mi ją założyli, to ich podejście do mnie było już inne. Przy każdej interwencji w spokoju, bez obecności męża, zapisywali wszystko, co mówiłam – przyznaje.

Już po rozwodzie były mąż zaczął swojej ofierze grozić, szantażować, również emocjonalnie, próbował manipulować dziećmi. Kobieta poszła na komendę licząc na jakąś pomoc. Spotkała policjanta-fachowca, który pokazał, że ją rozumie. – Powiedział mi dokładnie, jak mam się przygotować do następnej wizyty, żebym sobie spisała agresywne zachowania męża, jak się nade mną znęcał. By łatwiej mi było złożyć zeznania – opowiada. Jedna rzecz ją zaskoczyła: od tego rzeczowego i wrażliwego człowieka usłyszała coś jeszcze. – Powiedział mi, że nie wiadomo, na jakiego policjanta trafię kolejnym razem. Bo, jak uprzedził, mogę trafić różnie – dodaje pani Małgorzata.

I rzeczywiście: druga wizyta w komendzie policji była już straszna. – To były trzy godziny przesłuchań, byłam traktowana, jakbym to ja była przestępcą. Usłyszałam, że policjant nie ma czasu – opowiada. Jedno zdanie przesłuchującego ją funkcjonariusza szczególnie utkwiło jej w pamięci: „Baby, jak dostaną po majtkach, to same odwołują zeznania”. (Pani Małgorzata wiele miesięcy wcześniej, po pobiciu, rzeczywiście swoje zeznania odwołała, choć dziś tego żałuje – tak robi wiele ofiar przemocy domowej). – Usłyszałam też: „Z czym pani do mnie przychodzi? Ja tu nie widzę żadnej przemocy; to pani wina” – mówi nasza bohaterka.

Dziś cały czas walczy o siebie i dzieci, chodzi na terapię. „Teraz borykam się z utrzymaniem trójki dzieci. Za tym zdaniem wiele się kryje. Muszę poradzić sobie z przemocą, która wyrwała na mnie głębokie piętno w psychice, a jednocześnie żyć na bieżąco, zajmować się domem, dziećmi, zaleganiem z opłatami, niesprawnym piecem, brakiem pracy”.

Policjant bez serca? Wciąż może się zdarzyć

Podinspektor Edyta Naja-Pasek jest pełnomocnikiem komendanta wojewódzkiego policji w Lublinie do spraw ochrony praw człowieka. W temacie przemocy „siedzi” od lat, ta tematyka jest jej szczególnie bliska. Przyznaje, że również do niej trafiają sygnały o policjantach, którzy w trakcie interwencji zachowują się niewłaściwie, choć – co podkreśla – takich oficjalnych sygnałów od kobiet jest bardzo niewiele. – Słyszałam o takich procederach. Jeśli policjant nie ma odpowiedniej wiedzy, nie ma wyobraźni i popełnia ten błąd. Uznaje, że przemocy nie ma, choć jest ewidentna – mówi Naja Pasek.

Jak mówi, bywa też tak, że policjant nie ma w sobie wystarczająco dużo empatii i dlatego dochodzi do przekonania, że to, co zastał w danym domu, to nie jest przemoc. – Natomiast jeśli taka sytuacja zaistnieje drugi czy trzeci raz, policjant powinien już wiedzieć, że jest problem. Bo przecież był już wcześniej w tej rodzinie. I powinien sporządzić notatkę, założyć Niebieską Kartę – dodaje policjanta.

Podkreśla, że w policji wiele się zmienia. Policjanci są szkoleni, jak reagować. Systematycznie, przynajmniej raz w roku, odbywają szkolenia. – Chcielibyśmy, aby wszyscy policjanci, którzy pracują z rodzinami, mieli odpowiednią wiedzę psychologiczną i terapeutyczną. Dlatego też systematycznie organizujemy szkolenia, prowadzimy kampanię uświadamiającą. Ale potrzeba jeszcze czasu, aby szczególnie tych młodych funkcjonariuszy, którzy dopiero rozpoczynają służbę, przygotować do podejmowania właściwych decyzji – przyznaje pani podinspektor.

Iwona, żona lubelskiego notariusza, który trzy razy złamał jej nos

Historię pani Iwony, kobiety wykształconej, po studiach, już opisywaliśmy. Pani Iwona miała w swoim życiu wiele doświadczeń z policją, w tym jedno szczególne. Policja oskarżyła ją o bezzasadne wezwanie. – Mąż przyszedł do domu, zaczął robić awanturę. Zadzwoniłam na policję. Przyjechali, ale zaczęli się ze mnie śmiać, ignorować, to, co mówię. Mąż powiedział, że zna jakiegoś komendanta. Dla mnie to była sytuacja koszmarna – mówi pani Iwona. Po jakimś czasie dostała pismo, że została skazana za bezzasadne i złośliwe wezwanie na męża policji. Odwołała się i sąd przyznał jej rację. Miała prawo wezwać patrol, bo czuła się zagrożona.

Po tym zdarzeniu pani Iwona bała się dzwonić na 997, nawet gdy w domu była awantura. Doszło do takiego absurdu, że nie zadzwoniła nawet wtedy, gdy mąż po raz trzeci złamał jej nos. Dopiero następnego dnia poszła z siostrą do szpitala na izbę przyjęć i to lekarz zawiadomił policję o pobiciu.

– To nie jest tak, że wszyscy policjanci są źli – mówi nasza rozmówczyni. – Ale zbyt często zachowują się niewłaściwie – dodaje. Jak słyszymy, po takich „złych” interwencjach wiele kobiet zamiast zobaczyć w policjancie swojego sojusznika widzi w nim wroga, który zamiast pomóc, może jeszcze zaszkodzić.

Za Tokfm.pl

 

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: