10 Grudnia – Stop przemocy mężczyzn!

NIE! przyzwoleniu na męską normę przemocy

  • Dowiedz się więcej!

  • Doświadczenia przemocy

  • Telefony zaufania

    TELEFON ZAUFANIA 10GRUDNIA: 698991142 od pon do pt między 16:00 a 18:00

  • TEL: 0 789 30 65 66 Pon – Pt 13.00-19.00

  • Kompleksowe wsparcie ofiarom i świadkom przemocy domowej

  • Kursy WenDo

    WenDo samoobrona

    Katowice 20-21.07

  • Wydawnictwa

    Paradoks macho

    Paradoks macho: Jackson Katz

  • Między Nami Zin

  • Archiwum

  • Tagi

  • Kalendarz

    Wrzesień 2011
    Pon W Śr C Pt S N
    « Sier   Paźdź »
     1234
    567891011
    12131415161718
    19202122232425
    2627282930  

Przemoc wobec kobiet – Kobiety w Polsce w latach 90.

Posted by 10grudnia w dniu Wrzesień 22, 2011

Przypominamy tekst Urszuli Nowakowskiej i Magdaleny Jabłońskiej o prawnym aspekcie przemocy wobec kobiet. Tekst pochodzi ze strony temida.free.ngo.pl
WSTĘP

Ostatnie lata przyniosły znaczące zmiany w postrzeganiu zjawiska przemocy wobec kobiet, a w szczególności przemocy domowej i seksualnej. Problem przemocy wobec kobiet jest coraz bardziej widoczny w środkach masowego przekazu; powstaje coraz więcej programów oraz organizacji pozarządowych zajmujących się tą problematyką. Pomimo jednak licznych zmian, przemoc wobec kobiet wciąż otoczona jest mgłą tajemnicy i uprzedzeń, podtrzymywanych przez silnie ugruntowane w tradycji normy postępowania oparte na poczuciu wstydu i winy. Szczególnie ujawniają się one w niewielkich społecznościach miasteczek i wsi. W świadomości społecznej silnie ugruntowane są stereotypy dotyczące roli kobiety i mężczyzny w rodzinie i w życiu publicznym. Usprawiedliwiają one m.in. reakcję mężczyzn na „niewłaściwe” i odbiegające od oczekiwań społecznych zachowanie kobiet. W folklorze ludowym wciąż funkcjonują takie przysłowia, jak: „Gdy mąż żony nie bije, to jej wątroba gnije”, czy też „Bije, znaczy kocha”. Kobiety-ofiary przemocy same również nie są wolne od mitów i stereotypów dotyczących rodziny oraz społecznie akceptowanych zachowań kobiet i mężczyzn. Kobiety np. często ulegają powszechnie obowiązującemu mitowi na temat roli ojca w wychowaniu dzieci i „godzą” się na przemoc, aby utrzymać pełną rodzinę i nie pozbawiać dziecka ojca. Nie do przecenienia jest rola Kościoła katolickiego w utrwalaniu tradycyjnej wizji rodziny oraz społecznej roli kobiety i mężczyzny. Podkreślanie przez Kościół nierozerwalności więzi małżeńskich w połączeniu z obowiązującymi stereotypami i mitami oraz niedostatkami istniejącego systemu prawnego i instytucjonalnego przeciwdziałania przemocy wobec kobiet sprawia, że podjęcie decyzji o uwolnieniu się z krzywdzącego związku staje się bardzo trudne.

System prawny oraz działalność organów ścigania są nieskuteczne i nie odpowiadają rzeczywistym potrzebom ofiar przemocy. Policja nierzadko traktuje przemoc domową jako „wewnętrzną sprawę rodziny” i odmawia interwencji. Funkcjonariusze często zniechęcają kobiety do wszczynania sprawy. Wmawiają im, że istniejące dowody nie są wystarczające do skazania sprawcy, i zachęcając ją do „przemyślenia” sprawy. Wszczęcie postępowania i skazanie sprawcy często niewiele zmienia w życiu pokrzywdzonej kobiety. Wyrok najczęściej jest w zawieszeniu, a w tym czasie ofiary zmuszone są żyć ze swoimi oprawcami pod jednym dachem, narażając się często na eskalację przemocy. Sprawcy usiłują nierzadko wymusić na ofierze wycofanie skargi, a brak skutecznej ochrony osób pokrzywdzonych, długotrwałość postępowania i niskie wyroki ugruntowują wśród sprawców poczucie bezkarności.

Sprawy o zgwałcenie również są traktowane przez organy ścigania i wymiaru sprawiedliwości w sposób budzący wiele zastrzeżeń, a zapadające wyroki są skandalicznie niskie. Sprawia to, że kobiety często nie zgłaszają przestępstwa zgwałcenia.

Przemoc wobec kobiet wciąż nie jest w Polsce uważana za ważny problem społeczny, a po dojściu do władzy nowej ekipy rządowej jesienią 1997 roku następuje systematyczny regres, jeśli chodzi o działania rządu w tej dziedzinie. Przemoc wobec kobiet i dzieci ukrywana jest pod neutralnym hasłem „przemocy domowej”, a mężczyźni przedstawiani są jako ofiary przemocy na równi z kobietami i dziećmi. Kiedy jednocześnie podnosi się kwestie wzrostu przestępczości i konieczności jej przeciwdziałania, przemoc wobec kobiet ginie z pola zainteresowania przedstawicieli rządu. Rząd nie prowadzi żadnej spójnej polityki zapobiegania tej formie przestępczości. Krajowy program działań na rzecz kobiet m.in. w części dotyczącej przemocy wobec kobiet nie jest w praktyce realizowany przez rząd i trudno jest uzyskać jakiekolwiek informacje na ten temat od pełnomocnika rządu ds. rodziny, odpowiedzialnego za wdrażanie programu. Natomiast inny rządowy program „Przeciw przemocy – wyrównać szanse” został zasadniczo zmieniony; uruchomiony po wielu miesiącach, w niewielkim stopniu przypomina pierwowzór. W obecnym kształcie program ten w niewystarczającym stopniu służy upełnomocnieniu i poprawie sytuacji kobiet i dzieci ofiar przemocy w rodzinie.

Przemoc domowa

Prawo i praktyka jego stosowania

W polskim kodeksie karnym istnieje wyodrębnione przestępstwo znęcania się nad rodziną, które zostało umieszczone w rozdziale „Przestępstwa przeciwko rodzinie i opiece”. Podstawowa forma przestępstwa została zdefiniowana w art. 207 § 1 (dawny 184) kodeksu karnego i obejmuje zarówno znęcanie się fizyczne, jak i psychiczne.

Artykuł 207

§ 1 Kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

§ 2 Jeżeli czyn określony w § 1 połączony jest ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do 10 lat.

§ 3 Jeżeli następstwem czynu [określonego w § 1 lub 2] jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

Przepisy nowego kodeksu karnego w swojej podstawowej wersji niewiele różnią się tych istniejących do roku 1998. Nową rzeczą jest wprowadzenie dodatkowego paragrafu drugiego, który mówi o znęcaniu się ze szczególnym okrucieństwem.

Ustawa nie wymaga równoczesnego występowania znęcania się fizycznego i psychicznego ze strony sprawcy; wystarczy jedna z tych form, aby zaistniało przestępstwo. Osoba najbliższa to zarówno żona, była żona jak i osoba pozostająca w związku nieformalnym

Znęcanie się nad rodziną należy do przestępstw ściganych z urzędu; organy ścigania są zobowiązane do wszczęcia postępowania, gdy istnieje uzasadnione podejrzenie, że przestępstwo zostało popełnione. Nie muszą czekać na skargę osoby pokrzywdzonej. Teoretycznie powinno wystarczyć, jeżeli sąsiad albo jakaś organizacja pozarządowa powiadomią policję lub jeżeli sam policjant zauważy przypadek znęcania się nad drugą osobą. Ustawa o policji daje funkcjonariuszom prawo do zatrzymania sprawcy na 48 godzin – jeśli uzna jego zachowanie za zagrażające życiu, zdrowiu lub własności innych osób. Policja może również powiadomić prokuraturę, aby ta skierowała do sądu wniosek o areszt tymczasowy.

Jednak „litera prawa” i „prawo w praktyce” – to dwie zupełnie różne rzeczy. W rzeczywistości organa ścigania rzadko traktują przestępstwo znęcania się nad rodziną z należytą powagą. Powszechną praktyką jest ściganie tego typu przestępstw dopiero na wyraźne życzenie ofiary. Zatrzymanie na 48 godzin i areszt tymczasowy są stosowane sporadycznie – nawet w ciężkich przypadkach, gdy życie ofiary jest zagrożone. Stosunkowo najczęściej zatrzymywani są sprawcy nietrzeźwi, których policja odwozi do izby wytrzeźwień. Nietrzeźwi sprawcy wracają następnego dnia do domu, a kosztami pobytu w izbie obciążona bywa cała rodzina. Bardzo często organy ścigania wymagają, by sama ofiara dostarczyła dobrze udokumentowaną skargę, i odmawiają wszczęcia postępowania, jeżeli – ich zdaniem – przedstawiony materiał dowodowy nie daje szans na skierowanie aktu oskarżenia. Zdarza się również, że wszczęte postępowanie jest umarzane przez prokuraturę, ponieważ w ocenie organów ścigania dowody nie są wystarczające lub „wiarygodne”. Organy ścigania same wykazują znikomą aktywność w zbieraniu materiału dowodowego, oczekując, że osoba pokrzywdzona dostarczy wszystkie dowody. Wszczęcie postępowania policja często uzależnia od przedstawienia licznych obdukcji lekarskich. Wystawienie obdukcji lekarskiej przez upoważnionego lekarza sądowego jest odpłatne, pomimo że świadczenia medyczne są zgodnie z konstytucją nieodpłatne. Urzędowa cena obdukcji lekarskiej zgodnie z rozporządzeniem Ministra Sprawiedliwości z 1975 roku po nowelizacji z dnia 10 września 1990 roku wynosi 3,9% aktualnie obowiązującej średniej płacy krajowej. Jest to cena minimalna i poszczególne ośrodki mogą ustalać własne ceny za wykonanie obdukcji. Należy podkreślić, że niezwykle trudno jest dostać się do lekarza sądowego w publicznym zakładzie opieki zdrowotnej, a i tam ceny są zróżnicowane i mogą wynosić nawet 50 złotych. Większość kobiet korzysta w tym zakresie z usług lekarzy prywatnych, gdzie obdukcja kosztuje w granicach od 30 do 50 zł. Lekarze w publicznych zakładach opieki zdrowotnej, nie mający uprawnień lekarzy sądowych, nagminnie odmawiają badania i wystawiania zaświadczeń o stanie obrażeń, pomimo, że jest to działanie niezgodne z prawem. Oprócz finansowej bariery w uzyskaniu zaświadczenia lekarskiego istnieje jeszcze bariera ograniczonej dostępności do uprawnionych lekarzy. Nawet w Warszawie trudno jest dostać się do takiego specjalisty, a już z niemożliwością graniczy zdobycie zaświadczenia w godzinach popołudniowych w publicznych zakładach służby zdrowia. Kolejnym powodem, dla którego kobiety rzadko dostarczają policji zaświadczenia lekarskie, jest ich wstyd; ofiary wstydzą się swoich obrażeń. Nie szukają pomocy medycznej, ponieważ obawiają się społecznej stygmatyzacji oraz odwetu ze strony sprawcy. Kobiety nie wiedzą również o tym, że każdy lekarz w publicznym zakładzie opieki zdrowotnej ma obowiązek wystawić zaświadczenie o stanie zdrowia oraz że jeśli organy ścigania kierują na badanie, to jest ono nieodpłatne.

Znęcanie się nad rodziną jest przestępstwem ciągłym. Jednorazowy akt przemocy jest ścigany na zasadach ogólnych. W nowym kodeksie karnym, który obowiązuje od września 1998 roku, nastąpiły zmiany, jeśli chodzi o ściganie przestępstw przeciwko życiu i zdrowiu. W obecnym stanie prawnym, nawet w wypadku poważnego uszkodzenia ciała (gdy naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwał dłużej niż 7 dni) jeśli pokrzywdzonym jest osoba najbliższa, ściganie następuje na jej wniosek. Spowodowanie lżejszych uszkodzeń ciała (poniżej 7 dni) jest ścigane z oskarżenia prywatnego. Przepisy te są często wykorzystywane przeciwko kobietom-ofiarom przemocy w rodzinie. Jeżeli kobieta posiada tylko jedno zaświadczenie lekarskie, które w dodatku stwierdza, że naruszenie ciała trwało poniżej siedmiu dni, a nie ma żadnych świadków przestępstwa, to policja często odmawia wszczęcia postępowania, informując kobietę, iż może ścigać ten czyn jedynie z oskarżenia prywatnego. Wniesienie prywatnego aktu oskarżenia wiąże się z odpłatnością i jest dużo trudniejsze dla kobiety, której nie stać na adwokata.

Następnym problemem, z jakim zazwyczaj spotykają się kobiety-ofiary przemocy domowej, jest brak świadków. Sąsiedzi najczęściej milczą i nie chcą się wikłać w prywatne spory rodzinne; nie chcą być „ciągani po sądach”. W Polsce panuje powszechne przekonanie, że bardzo trudno jest zebrać przekonujące dowody o znęcaniu się nad rodziną. Z drugiej jednak strony prawdą jest, że policja nie zbiera aktywnie dowodów. Nie ma zwyczaju przesłuchiwania świadków na miejscu zdarzenia, bezpośrednio po zajściu, kiedy istnieje duże prawdopodobieństwo, że sąsiedzi np. byliby bardziej skłonni do składania zeznań.

Kiedy dochodzenie w sprawie zostanie wszczęte, z reguły trwa ono kilka miesięcy. W czasie długotrwałego postępowania ofiara przemocy narażona jest na wiele upokorzeń i naruszeń swych praw zarówno w kontaktach z organami ścigania, jak i ze sprawcą, który próbuje ją „nakłonić” do wycofania skargi. Istniejące przepisy i praktyka ich stosowania nie pozwalają na zapewnienie kobiecie i jej dzieciom skutecznej ochrony przed eskalacją przemocy. W polskim ustawodawstwie brakuje możliwości prawnych pozwalających na szybkie usunięcie sprawcy przemocy z domu. Nie ma również wystarczającej liczby schronisk, gdzie ofiara przemocy mogłaby się zatrzymać chociażby na czas trwania postępowania. W rezultacie zastraszone i pozbawione wiary w skuteczność istniejących procedur prawnych ofiary często nie chcą zeznawać, odmawiają współpracy z policją, a nawet wycofują oskarżenia. To samo dotyczy świadków przestępstwa, którzy również nierzadko narażeni są na groźby ze strony sprawcy przemocy i w związku z tym często udają, iż niczego nie słyszeli, albo odmawiają złożenia zeznań. Jeśli kobieta pokrzywdzona w wyniku przemocy odmawia współpracy, wówczas policja skwapliwie korzysta z okazji, by umorzyć sprawę – nie bacząc na istniejące dowody. Takie postępowanie – choć częste – jest w istocie niezgodne z prawem (odmowa współpracy ze strony ofiary nie może sama w sobie stanowić podstawy odmowy wszczęcia postępowania lub jego umorzenia). Ponadto ofiara ma prawo do odmowy składania zeznań w sądzie i jeśli tak uczyni, wówczas sąd nie może brać pod uwagę jej poprzednich zeznań. Dla osób pokrzywdzonych cała ta procedura jest często mało zrozumiała; w pewnych przypadkach kobieta może zwyczajnie nie chcieć powtarzać swoich zeznań, w innych może też być nieświadoma konsekwencji odmowy zeznań. Kobiety-ofiary przemocy żyją zazwyczaj pod ciągłą i silną presją sprawcy, by wycofać oskarżenie, i często czynią tak, nie uzyskując stosownej pomocy i nie widząc innego rozwiązania. Należy wyraźnie podkreślić, że w wielu miejscach – także w Warszawie – mijają 2-3 lata, zanim sprawa trafi na wokandę. I przez cały ten czas kobieta musi dzielić mieszkanie ze swoim prześladowcą, znosząc jego przemoc.

Sprawy dotyczące przemocy domowej uważa się za nieistotne, dlatego nie traktuje się ich równoważnie z innymi przestępstwami. Jednym z powodów takiego stanu rzeczy – i powodem słabości organów ścigania wobec omawianych przypadków – jest brak społecznego zrozumienia dla wagi problemu oraz społecznych, ekonomicznych i zdrowotnych skutków, jakie przemoc wywołuje. Poważne braki prawne i instytucjonalne w systemie reagowania na przemoc domową wynikają z niewiedzy policjantów, prokuratorów i sędziów na temat problemu przemocy w rodzinie, jej przyczyn i skutków. Właściwie nie ma żadnej publicznej presji, by zmienić tę sytuację; w istocie wydaje się, że duża część społeczeństwa milcząco akceptuje przemoc domową i traktuje ją jako nieunikniony element życia codziennego.

W rezultacie postępowanie w stosunku do ofiar i sprawców przemocy w rodzinie jest często prowadzone w sposób pozbawiony elementarnej wrażliwości na odczucia osób pokrzywdzonych, a w wyniku fałszywych założeń bywa często nieskuteczne. Postępowanie policjantów, prokuratorów i sędziów często odzwierciedla powszechnie występujące stereotypy na temat rodziny oraz ról społecznych kobiet i mężczyzn. Dochodzi często do wtórnej wiktymizacji ofiar w kontaktach z organami ścigania i wymiaru sprawiedliwości i naruszeń podstawowych praw człowieka w stosunku do kobiet.

Nieskuteczność polskiego systemu karnego w sprawach dotyczących przemocy domowej znajduje swoje odzwierciedlenie również w statystykach. Rośnie, jak już była o tym mowa, liczba wyroków w zawieszeniu. Fakt, iż większość przestępców dostaje wyrok w zawieszeniu bądź uzyskuje zwolnienie warunkowe, nie jest zaskakujący, zważywszy wytyczne Sądu Najwyższego z 1976 roku; otóż SN zalecił sądom niższych instancji, by za wartość priorytetową uznawać utrzymanie rodziny, i tylko w drastycznych przypadkach dopuścił konieczność izolacji sprawcy przez pozbawienie go wolności. W polskich warunkach zawieszanie wykonania kary wydaje się często pozbawione sensu, i w praktyce prowadzi do poczucia bezkarności u sprawców i braku wiary w skuteczność wymiaru sprawiedliwości u ofiary. Nie ma oferty terapii dla sprawców, a naruszenie warunków zawieszenia nie wiąże się najczęściej z żadnymi konsekwencjami wobec nich. O nieskuteczności orzekanych kar świadczy wysoki współczynnik recydywy – 72,4% sprawców powraca na drogę przestępstwa.

Wyraźnym mankamentem istniejącego prawa jest m.in. brak instytucji natychmiastowej izolacji sprawcy od ofiary. Luki prawne w połączeniu z nieskutecznością w egzekwowaniu istniejącego prawa powodują, że wiele kobiet nie decyduje się na powiadomienie organów ścigania o zaistniałym przestępstwie, inne zaś wycofują złożone już skargi. Istniejące w Polsce problemy mieszkaniowe dodatkowo pogarszają trudną sytuację kobiet pokrzywdzonych w wyniku przemocy i stanowią poważną barierę przy podejmowaniu decyzji o uwolnieniu się z krzywdzącego związku.

Czytaj całość>>

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

 
%d blogerów lubi to: